tekstus (tekstus) wrote,
tekstus
tekstus

Piotr Dunin-Borkowski. Tendencje ustrojowe w Polsce (1931) - ч.3

Часть-1 Часть-2 Часть-3 Часть-4
 
3_1_0_6_2918_95534
 
Data dodania: 2016-12-01
 
Piotr Dunin-Borkowski
Tendencje ustrojowe w Polsce

VIII.

Do tendencji ustrojowych, wyzwolonych po maju 1926 roku, trudno zaliczyć ideologię państwową, gdyż sama w sobie nie posiada ona z natury rzeczy żadnych propozycji w tej dziedzinie. Idea państwowa stała się raczej sztandarem, skupiającym zwycięskie szyki. Największa ilość aktywnych zwolenników nowego politycznie stanu rzeczy rekrutowała się z kadr niepodległościowców, którzy swego czasu chcieli siłą te niepodległość wywalczyć. Z chwilą nastania niepodległości, ludzie ci musieli oczywiście skupić się wokoło idei państwa, uzyskanie którego było w poprzednim okresie ich celem.

Bardzo podobne uczucia przejmowały ludność Ameryki Północnej w chwili uwolnienia tego kraju z pod panowania angielskiego. W Ameryce istniały już stany o pewnych wolnościach, jednak dopiero wprowadzając federację i wspólną konstytucję, naród amerykański zaczął się tworzyć. Było to zatem odwrotnie niż u nas; u nas bowiem narodowość zachowała się od podziałów państwa, natomiast byt własny państwowy nie istniał już od dawna i zrozumienie jego faktycznego wyglądu było już nader małe. Dlatego uczucia Amerykanów w stosunku do całości państwa przypominają do dziś dnia uczucia jakie doznajemy dla narodu, gdy uczucia ich wobec własnego stanu są właściwie uczuciami do państwa. Dzięki bowiem szerokości uprawnień stanów, przeciętny Amerykanin może przez całe życie nie spotkać się w praktycznej działalności z władzą ogólnopaństwową poza tym, że głosuje na prezydenta lub do izb kongresu.

Jak wiadomo istniała u nas przed odzyskaniem niepodległości ideologia narodowa, dążąca do zachowania i pogłębienia poczucia narodowego mas drogą wychowawczą i pracy społecznej. Tak ideologia niepodległościowa jak i narodowa opierały się na partiach politycznych. Stąd z natury rzeczy powstał pomiędzy niemi antagonizm, który jednak niema podstaw do dalszego istnienia. W Ameryce stan rzeczy był odmienny, ponieważ antagonizm między centralistami federacyjnymi a zwolennikami niemal niepodległości stanów, w pierwszych czasach istnienia Stanów Zjednoczonych powstały, trwał przez kilkadziesiąt lat, zanim się sprawa ta mogła ułożyć. Tam bowiem nieporozumienie było jakby między dwoma patriotyzmami; tu to nieporozumienie zachodziło w łonie właściwie jednego patriotyzmu i polegało na sprzeczce o lepsze jego pojmowanie. Następna generacja urodzona w Polsce zatraci wyczucie tych różnic, które dziś dzielą jeszcze siłą tradycji ideologie patriotyczne w Polsce.

Partie polityczne mają to do siebie, że uważają się za upoważnione do reprezentowania ideologii, którą przyjęły. Sądzą one zawsze, że cokolwiek czynią, w myśl tej ideologii czynią. Stan faktyczny może jednak nieraz wyglądać inaczej, partia państwowa sądząc często, że działa dla dobra państwa, może propagować ujemne pod tym względem rozwiązania, podobnie partia narodowa może w zwolenników swych wmawiać, że coś będzie dobre dla narodu, co się później okaże ujemne. Od partii ogromnie zależy poważanie, jakie dla ideologii przez nią przyjętej posiada społeczeństwo.

Właściwą zaletą ideologii w tym rodzaju jest budzenie patriotyzmu wśród ludności, są to więc zalety natury wychowawczej. Jednak partie nie mogą poprzestać nigdy na tym zadaniu, wystarczającym dla ich ideologii, lecz starają się i starać się muszą z powodu swej roli jako partii, zabierać głos we wszystkich sprawach politycznych, społecznych i ustrojowych. W tych wszystkich dziedzinach zwykle niema konieczności wynikłej z samej ideologii, by oświadczyć się za takim a nie innym programem. Partie w tych wypadkach same się decydują. Tak np. włoski faszyzm, który jest na wielką skalę ruchem wychowawczym narodowo-państwowym, swój program społeczny a częściowo i ustrojowy zawdzięcza syndykalizmowi. Ideologia państwowa czy narodowa wyklucza tylko w założeniu tego rodzaju programy społeczne, ustrojowe czy polityczne, które wręcz osłabiają lub unicestwiają państwo czy naród. Niejednokrotnie jednak właśnie w założeniu podobne projekty umieją partie wykorzystywać, po pewnej przeróbce, na swą korzyść. Naturalnym objawem gry partii politycznych reprezentujących pewną ideologię, jest nadużywanie ideologii dla swych partyjnych celów, nie tych, które wypływają z samej ideologii.

W obecnej rzeczywistości polskiej wpływ partii narodowej na młodzież jest znaczny, co jest o tyle naturalne, już poza nawet tradycją przedwojenną tej partii, że partia ta specjalizowała się poniekąd w pracy oświatowej i społecznej, a więc ma wielkie doświadczenia w działaniu na młodzież. Dzisiejsza partia państwowa rekrutowała się z ludzi czynnej walk, a więc doświadczonych w obejmowaniu władzy, której obejmowanie było przez tyle lat ich celem i marzeniem.

Nie zdaje się jednak, by działacz społeczny czy bojownik o wolność byli w gruncie rzeczy predysponowani do wykonania władzy, W większości krajów, poza wojskiem, sprawują władzę urzędnicy i politycy. W Polsce urzędników o tradycjach zawodowych poza byłym zaborem austriackim nie było. Należy przyznać zasługę działania ideologii narodowej na masy urzędnicze. Gdyby nie działalność tej ideologii byliby w dużej mierze i ci urzędnicy przepadli dla Polski. Dlatego w obecnej chwili, w gruncie rzeczy partia narodowa dysponuje liczniejszym zasobem wyrobionych urzędników, którzy gdy nawet nie należą do niej, stoją jednak w pewnym kontakcie tradycyjnym i ideologicznym z nią.

Co do polityków, to brak ich w Polsce, zwłaszcza w dziedzinie polityki zagranicznej, daje się bardzo silnie odczuwać. Większość polityków przed wojną była w opozycji nie tylko wobec rządów, ale i państw zaborczych, wskutek tego nie nabrała wyrobienia dla politykowania w własnym państwie. Pewne pozytywne tradycje państwowe w dziedzinie politycznej mogą posiadać tylko nieliczni politycy zaboru austriackiego, ci mianowicie, którzy do pewnego stopnia byli państwowcami dawnej monarchii, zwykle z przyczyny, iż uważali ją za jedyne asylum polskości. Jednak z natury rzeczy me mogą oni dziś odgrywać wybitniejszej roli. Zaletą ich jest, że posiadają doświadczenie pozytywne z dziedziny polityki państwowej, lecz te zalety nie są uznawane przez ludność stojącą na gruncie niepodległego państwa polskiego, ponieważ nie może ona pogodzić się z faktem, że uznawali oni obce państwo. Częstokroć dzieje im się pod tym względem krzywda, gdyż w gruncie rzeczy nie widzieli oni w Austrii nic innego, jak rodzaj Polski.

Wspominam o ideologiach państwowej i narodowej oraz o partiach te ideologie reprezentujących głównie dlatego, że często spotyka się ze zdaniem, iż posiadają one z natury swej tendencje ustrojowe. Otóż jak już wspomniałem, w gruncie rzeczy takich tendencji one nie posiadają. Specjalnie jednak tak narodowcy jak współcześni państwowcy dążą do wzmocnienia żywiołu podstawowego w państwie, żywiołu narodowego. W gruncie rzeczy idea państwowa jest narodową, gdyż dziś niema już państw, po rozpadnięciu się Austrii, w których by jedna narodowość nie miała przewagi. Przy rozpatrywaniu ustroju federacyjnego, widzieliśmy tendencje tak w Ameryce jak i Szwajcarii do zachowania jednolitego ideału narodowego w państwie, n. p. Ameryce przez nietworzenie stanów o większości innej niż białej. Otóż takie postawienie sprawy można by nazwać narodowym lub państwowym, zupełnie jak kto woli. Takie postanowienie jest naturalną i konieczną obroną państwa, narodu czy też ustroju. To postanowienie powstało w Ameryce niezależnie od europejskich ideologii nacjonalistycznych, z podobnej dziedziny postanowienie powstało w Szwajcarii, zanim jeszcze problemy narodowe wyłoniły się w ogólności, w miejsce czy obok religijnych, na powierzchnię polityczną. Podobne stanowisko objawiało się i objawia zawsze, niezależnie jak się partie w danej chwili nazywają i jak sformułowały swą ideologie. Bez takiego instynktu jednolitości, państwo idzie w rozsypkę.

W niektórych państwach rządy czy partie przeforsowują prawa wyjątkowe w dziedzinie wyborów do izb prawodawczych, w stosunku do mniejszości narodowych. Tak np. było w Rosji przed wojną światową w konstytucji październikowej, a także w wielu stanach Ameryki Północnej w epoce niewolnictwa w Stanach Południowych przed wojną secesyjną. Ta metoda została jednak zarzucona w miarę postępu demokracji, niekiedy jeszcze jednak w projektach się pojawia pod hasłem nacjonalistycznym państwa narodowego. Takie stanowisko wchodzi w dziedzinę ustrojową, ponieważ narusza powszechnie dziś uznaną zasadę źródła władzy, którym jest wola ogółu ludności, tak w demokracjach europejskich, jak i w federacji amerykańskiej.

Niektórzy zwolennicy kierunku państwowego w Polsce, a znacznie bardziej jeszcze przeciwnicy tego kierunku, są zdania, że ta ideologia zawiera implicite myśl etatystyczną. Oczywiście nie musi tak być. Idea państwowa dąży tylko do wzmocnienia państwa, a państwa mogły być silne tak etatystycznie jak i nieetatystycznie rządzone. Niezaprzeczenie jednak silna władza, uznawanie autorytetów, centralizm i ingerencja państwa zwykle lubią iść razem. Stopień nasilenia tych postulatów może być jednak bardzo różny, zależnie od okoliczności i epoki. Na ogół w pewnych zwłaszcza trudnych okresach dla państwa, w czasie trwania fermentu społecznego, który jak w ostatnich czasach w Europie może przybrać formę kryzysu parlamentaryzmu, ideologia, która by ogarnęła tłumy, może stać się bardzo ważnym czynnikiem powodującym uspokojenie umysłów. Kryzys parlamentaryzmu, walka partii i wielopartyjność, nie mogą bowiem być zażegnane np. wojną zewnętrzną. Tak np. po wojnie w 1914 — 1918 r. odnowił się ten kryzys w pełni we Francji, mimo że w czasie wojny powstała tzw. Union sacree. Nie może ten kryzys być także zażegnamy wyłącznie drogą zmian ustroju, ponieważ nowy ustrój, nawet gdyby się okazał sprawniejszy w dziedzinie usuwania bolączek społecznych, cudów nie mógłby robić. A w takim razie ferment społeczny znów by odżył.

Po ustaleniu się nowego ustroju, szczególnie gdy nie budzi on wiele sprzeciwów wśród ludności, może nastąpić pewne uspokojenie, powodujące w skutkach wzrost dobrobytu ogólnego. Dobrobyt na ogół działa silnie kojąco, o ile część ludności nie pozostaje mimo to jeszcze nadal w niedostatku. Niezawodnie dobrobyt wzmacnia nastrój patriotyczny mas. Ale nie zdaje się, by uspokojenie stosunków, w następstwie którego dobrobyt mógłby wzrosnąć mogło nastąpić w obecnych warunkach, nawet w razie powstania choćby bardzo odpowiadającego większości ludzkości ustroju politycznego. Uspokojenie, jak to okazały doświadczenia Włoch, a w pewnej mierze i Bolszewii, nie może nastąpić bez działania wielkiej idei na tłumy. Dlatego tworzenie się ideologii jest bardzo ważną kwestią. Z natury rzeczy nie może być ta ideologia jednak typu kameralnego, ponieważ na tłumy musi działać. A tłumy zdolne do najwyższych porywów, mają zawsze jedną właściwość: w umysłach swych łączą stale ideę z ludźmi ją reprezentującymi, a przede wszystkim z faktyczną działalnością tych ludzi we wszystkich dziedzinach życia. Wielki ideał musi być ideałem moralnym, ale równocześnie i konkretnym.

IX.

Przewrót majowy był końcowym aktem tragedii, jeśli chodzi o Polskę, współczesnego kryzysu władzy prawodawczej. Władza ta stała się władzą centralną w państwie. Przy ostatecznym rozbiciu się na mnóstwo partii, traci jednak władza prawodawcza te cechy centralnej władzy, gdyż od niej zawisła władza wykonawcza staje się zmienna w najwyższym stopniu i przestaje w ogólności być władzą. Prawodawcza misja parlamentu rozbija się także o brak jednolitej linii, konkurujące partie prześcigają się w demagogii, a ustawy dokonuje się dzięki kompromisom raczej sił poszczególnych partii, aniżeli dzięki kompromisom idei. Tak więc po zupełnym zwycięstwie wszechwładzy władzy prawodawczej następuje załamanie się jej siły.

W konsekwencji przewrotu majowego ludzie, którzy doszli do władzy, byli zmuszeni reprezentować tendencje przeciwne tym, które zostały przez życie pobite. Przede wszystkim musieli zatem wszcząć walkę z partiami, jako widoczną przyczyną zła stanu przedmajowego. Również rzucającym się w oczy symptomem degrengolady przedmajowej jak partyjniactwo, było poniżenie władzy wykonawczej. To poniżenie jednak, jak już mówiłem, wypływało właściwie z zupełnego rozbicia władzy prawodawczej, niezdolnej do wyłonienia z siebie stalszej egzekutywy. Władza pomajowa, jak każda władza, posiadała ponadto tendencje do utrzymania jej w swym ręku.

Te trzy zadania stanowią właściwą treść tendencji rządów pomajowych. Zagadnienia syndykatów czy też decentralizacji umocniły się raczej dzięki wypadkom majowym, aniżeli wypływały wprost odtwórców przewrotu. Mogły one być przedmiotem eksperymentowania; celem znalezienia ostatecznych rozwiązań ustrojowych, ale nie były główną treścią ludzi rewolucji.

Najważniejszym dokumentem właściwych tendencji u zwycięzców, jest projekt zmiany konstytucji B. B. Otóż nie ulega wątpliwości, że istniejąca w tym projekcie niezmieniona właściwie ordynacja wyborcza, poza granicą wieku dla czynnego prawa głosowania, nie może doprowadzić do nadwątlenia systemu partyjnego. Atak przeciw partiom został przeprowadzony przez projektowanie nowego sposobu wyboru prezydenta.

Ta sama obawa przed ujemną działalnością partii spowodowała konwent amerykański, który miał za zadanie ustanowić konstytucję do przyjęcia także nowego sposobu wyboru prezydenta, odróżniającego się od ordynacji wyborczych przy wyborze gubernatorów w większości poszczególnych stanów. W konwencie nurtowały rozmaite prądy, które jednak jeszcze w formę partii się nie przyoblekły. By się zabezpieczyć-przed zagrażającymi partiami, które już zaczynały się zarysowywać postanowiono, że nie kongres ma wybierać prezydenta, ale ad hoc wybrane ciało. Sądzono, że w ten sposób elektorowie prezydenta, stojący poza namiętnościami polityki bieżącej, dokonają wyboru najstosowniejszego i wybiorą najgodniejszego człowieka, niezależnie od jego przekonań politycznych. Ciało, które by miało w ten sposób wybierać prezydenta, byłoby nader podobne do konwentu konstytucyjnego pod względem sposobu w jaki by było ono same wybierane. Ponieważ konwent okazał się ciałem zdolnym do ideowych kompromisów i bardzo poważnym, sądzono, że i ten konwent elektorów będzie posiadał te sanie zalety.

Rzeczywistość zaprzeczyła zupełnie tej tezie. Tylko wybór pierwszego prezydenta, którym był wódz narodu z owej epoki, Washington, odbył się w sposób bezpartyjny. Wszystkie następne wybory odbyły się pod znakiem skrajnie partyjnym i to nawet bardziej jeszcze aniżeli wybory do kongresu. Przy wyborach do izb prawodawczych bowiem wyborcy w pewnej mierze myślą kogo wybierają i mają na ten wybór wpływ, natomiast przy wyborach elektorów na prezydenta postacie wybieranych elektorów są wszystkim zupełnie obojętne, a interesuje wyborców tylko na kogo ich elektor będzie głosować. Funkcje bowiem elektorów zaczynają się i kończą aktem wyboru prezydenta.

Gdyby projekt zmiany konstytucji B. B. stał się ustawą to niezawodnie wpływ partii na wybór prezydenta byłby z początku nieduży. Lud rozstrzygałby między kandydatem izb, który by był zapewne bardzo słabym człowiekiem, bo wybranym na skutek kompromisu między szeregiem partii, a między kandydatem ustępującego prezydenta. Otóż o ile kandydatem stronnictw byłby zapewne albo uzdolniony intrygant kuluarowy, albo o nienagannych formach zewnętrznych a słabej woli półgłówek, o tyle kandydat ustępującego prezydenta byłby zapewne typem nieco familijnym, beniaminkiem rządzącej kliki, ale w każdym razie miałby coś w sobie z menera partii, gdyż jego wybór na kandydata byłby spowodowany częściowo wolą jednego obozu politycznego. Typ tego rodzaju byłby z dwojga z pewnością bardziej zdolny do działania na tłumy.

Jak długo kandydat prezydencki zostawałby w rezultacie prezydentem, tak długo władza prezydenta utrzymywałaby się w pewnej ciągłości, choć mocno wątpliwe jest, by była apartyjna i apolityczna. Skoro by jednak choć raz został wybrany na prezydenta kandydat sejmu, to oczywiście, jako swego kandydata przy ustąpieniu wyznaczyłby osobę identyczną z tą, którą by wyznaczył sejm. Naturalnie byłoby możliwe, że w czasie kadencji prezydenta inne partie doszłyby do władzy, aniżeli te, które go wybrały. W takim razie wyznaczyłby innego kandydata, aniżeli sejmowego, w każdym razie byłby to jednak człowiek partii politycznych. W demokracjach europejskich nie dążących bynajmniej do powiększenia siły władzy wykonawczej w osobie prezydenta, ta osoba nie gra właściwie żadnej roli. Prezydent jest symbolem państwa, niczym więcej. Rządzą ministrowie odpowiedzialni przed parlamentem. Stąd niekiedy izby nie boją się nawet wybierać wybitnej postaci na prezydenta, wiedząc, że nie będzie on miał i tak władzy. W praktyce jednak wybitny człowiek, na takim choćby tylko formalnie wybitnym stanowisku, może niejednego dokonać. Przykładem na to może być wybór Poincaré’go i jego działalność jako prezydenta. Zdaje się, że został on wybrany w tym celu, aby musiał porzucić swą funkcję premiera, którą sprawował nader energicznie przed wyborem na prezydenta. Jako prezydent okazał się jednak równie wpływowy, choć szanował ogromnie literę prawa.

W demokracjach o typie amerykańskim, gdzie władza wykonawcza ma ogromne znaczenie, chodzi bardzo o to, by prezydent, odpowiedzialny przed narodem, był silną postacią. Starano się znaleźć sposób wyboru właśnie takiego prezydenta. W rzeczywistości jednak są wybierani w Ameryce na prezydentów na ogół miernoty. Zdaje się, że system zaproponowany przez B. B. nie dałby też lepszych rezultatów. W ogólności jednak niema w gruncie rzeczy sposobu zabezpieczającego wybór silnej jednostki systemem demokratycznym.

Wzmocnienie władzy wykonawczej, a specjalnie władzy prezydenta jest naczelnym celem rządu, który przyszedł po rządach doprowadzonej niemal do nicości egzekutywy. Przy uchwaleniu konstytucji amerykańskiej chodziło raczej o oddzielenie niemal zupełne egzekutywy od legislatury i o osłabienie ich obu. Projekt B. B. zapożycza się najbardziej jednak od konstytucji amerykańskiej, właśnie w dziedzinie ustosunkowania się obu rodzajów władz do siebie. Tak prawo veta, jak i zmniejszenie odpowiedzialności ministrów przed sejmem, pochodzą z amerykańskiej konstytucji. W gruncie rzeczy władza wykonawcza w osobie prezydenta byłaby jednak o wiele silniejsza w Polsce niż w Stanach Zjednoczonych, bo nie byłaby ani osłabiona, jak to odbywa się tam, systemem federacyjnym, a ponadto miałaby wiele prerogatyw w dziedzinie ustawodawczej, których w Ameryce nie posiada. Tak np. wnoszenie projektów budżetowych i ustaw, prawo bronienia tychże przed izbą itd. Właściwie władza prezydenta miałaby w Polsce te wszystkie uprawnienia jakie władza wykonawcza zależna od sejmu dotychczas w Polsce posiadała, a ponadto i te, jakie posiada prezydent w Ameryce.

Co do kwestii zabezpieczenia sobie władzy przez rządzący obóz, to w gruncie rzeczy mógł projekt B. B. mało tylko zrobić, skoro zachowywał ustrój demokratyczny. Tylko postanowienie, dające prezydentowi prawa mianowania jednego z kandydatów na prezydenta, nosi trochę ten charakter.

Dlaczego jednak w zupełnie innych stosunkach niż w Europie, duch partyjny tak się rozwielmożnił w Ameryce, mimo że ustawodawstwo z góry chciało mu utrudnić rozwój? Nie ulega bowiem wątpliwości, że partie znaczą więcej w Stanach Zjednoczonych niż w Europie. Tak np. usuwanie wszystkich urzędników, zwłaszcza o ile prezydent zalicza się do innej partii niż jego poprzednik, uznanie wprost obowiązuje. Ale także gdy nawet prezydent nowo wybrany jest tej samej partii co jego poprzednik, zmiany na stanowiskach rządowych są obfite z powodu chęci zadowolenia rozmaitych grupek w partiach, które nowego prezydenta forytowały, oraz celem wynagrodzenia najbardziej oddanych agitatorów wyborczych.

Otóż zdaje się, że przyczyna leży w tym, że partie w Ameryce różniły się między sobą w dziedzinie idei ustrojowych. Ustrój amerykański był kompromisem między centralistami a zwolennikami dużych uprawnień stanowych, między zwolennikami ludowładztwa i silnej egzekutywy. Konstytucja ten stan rzeczy poniekąd spetryfikowała. Zwolennicy obu rodzajów ustroju pozostali nadal pełno-uprawnieni w swych dążeniach w obrębie Ameryki. W Europie na dłuższą metę niema w jednej izbie zwolenników dwu ustrojów, ponieważ zwycięska partja ustrojowa, doszedłszy do władzy, zabrania organizować się przeciwnikom ustroju wprowadzonego. Wiadomą jest zaś rzeczą, że tłumy nawet zwolenników nie znaczą nic bez organizacji, organizacja dopiero stwarza efektywne znaczenie opinii tłumu. Dlatego też po pewnym czasie w monarchiach znikają republikanie, zaś w republikach monarchiści. W Ameryce dwa przeciwne obozy ustrojowe, na wspólnej zresztą płaszczyźnie republikańskiej, przez długi przeciąg czasu żyły równocześnie jako gospodarze pod jednym dachem dzięki konstytucji. Jeśli się uwzględni namiętność Europejczyków pod względem ustrojowym, to stan wytworzony przez konstytucję w Ameryce może się wydać niemal sielanką. Przecież w Europie nikt by też nie zrozumiał, gdyby prezydent którejś z republik mianował licznych monarchistów na ważne stanowiska, albo gdyby któryś z monarchów stworzył sobie gabinet z samych republikanów. Różnice w zapatrywaniach ustrojowych narzucają pewien ostracyzm. W ostatnich czasach zdarza się jednak, że prezydent amerykański mianuje sędziów niekoniecznie ze swej partii; takie postawienie sprawy mogłoby być i w Europie do pomyślenia w stosunku do przeciwników ustrojowych. Przeciwieństwa ustrojowe w Stanach Zjednoczonych należą już dziś tytko do historii i do tradycji partii, ponieważ rzeczywistość amerykańska zdołała zupełnie zadowolić obie grupy w ich dążeniach. Partie w Ameryce walczą już tylko o władzę, a z wolna zaczyna się zarysowywać sprawa społeczna, jako ta, która być może kiedyś będzie i w Ameryce oddzielała partie od siebie.

System dwupartyjny trwa jeszcze w pełni w Ameryce, ale dziś już głównie tylko dzięki temu, że na to. by utworzyć partie obejmującą terytorium całej Ameryki, wobec rozmiarów tego kraju, potrzeba by było naprawdę bardzo wiele pieniędzy. Sentyment zaś Amerykanów zwraca się przeciwko każdej partii, która by miała tylko lokalne znaczenie i lokalny zasiąg wpływów.

W demokracjach liberalnych europejskich wszystkie partie są względem ustrojowym demokratyczno-liberalne, nawet jeśli temu przeczą. Liczą się one wszystkie z wszechwładztwem sejmu, każda z nich jeno pragnęłaby zostać wszechwładną w obrębie sejmu, albo co najmniej nieodpowiedzialną współwładczynią państwa. Dopiero w chwili załamania się systemu parlamentarno-europejskiego, w niektórych państwach powstały w parlamentach i zaczęły mieć wpływ partie zasadniczo różniące się w zapatrywaniach na sprawy ustrojowo polityczne. Tak na przykład we Włoszech i Polsce. Ten stan rzeczy stwarza dwa obozy wyraźnie się odróżniające; w obrębie każdego z nich mogą istnieć szerokie skale różnic w poglądach społecznych czy gospodarczych.

Specjalnie w Polsce, w przeciwstawieniu do Włoch, nie doszła jeszcze do właściwego wyjaśnienia ideału ustrojowego inaczej niż w sposób negatywny. Projekt B. B. w gruncie rzeczy tego wyjaśnienia nie daje i nie może być w pełni brany pod uwagę. Tak jak się te sprawy obecnie przedstawiają, to właściwie cała sprawa sprowadza się do tego, że partie przewrotu wiedzą, że nie chcą ustroju przedmąjowego, zaś partie dawne wiedzą, że nie chcą żadnych zmian w ustroju politycznym do dziś dnia obowiązującym. Pewnikiem zdaje się być, że mimo takiego stanowiska partii, niezależnie zupełnie od tego kto będzie rządził, powrót do czasów przedmajowych pod względem ustrojowym jest niemożliwy, niezależnie od tego czy nowy ustrój będzie jeszcze przez długi okres czasu zagadką.

Partie polityczne, nawet w założeniu jak najsilniejszy kładące nacisk na sprawy ustrojowe, muszą z natury rzeczy zajmować stanowisko w sprawach społecznych, polityki gospodarczej, zagranicznej itd., a przede wszystkim partia będąca u rządu musi konkretnie rządzić. Stąd nawet o amerykańskich partiach nie można twierdzić, że były one wprost tylko emanacją światopoglądów ustrojowych. Oczywiście rządząc mogą się partie kompromitować w innych dziedzinach poza ustrojową, wskutek czego mogą zachodzić a nawet zachodziły wypadki, że partia przeciwna, lub jej część, obejmowała po nich spadek nie tylko w dziedzinie rządzenia, ale nawet w dziedzinie ich poglądów ustrojowych. W ostateczności bowiem nie od przewodnich idei, jakie posiadają partie, ale od tych ludzi co niemi rządzą i kierują, zależy los partii.

Naturalny rozwój w dziedzinie zagadnień partyjnych idzie na ogół od teorii ekonomicznych — które miały tak -wielkie znaczenie w Anglii — czy od różnic w dziedzinie ustrojowej, ku zagadnieniom społecznym. Niezawodnie zachodzi to np. w Anglii, gdzie partia o programie społecznym, mianowicie Labour Party rozbiła tradycyjny system dwupartyjny w Anglii, a obecnie widzimy tam już wszelkie objawy świadczące, że zaczną zjawiać się coraz liczniejsze partie, zupełnie podobnie jak to było w innych krajach Europy. Ordynacja wyborcza w Anglii, nieproporcjonalna, właściwie nie forytuje powstawania tego stanu rzeczy. Jednak siła tej tendencji jest tak wielka, że zdaje się, iż zdoła ona przeforsować nawet zmianę ordynacji wyborczej na proporcjonalną. I inne także objawy zdają się przemawiać za tym, że parlament angielski spotka los, który spotkał inne parlamenty. W czasie pierwszego gabinetu Labour Party zaraz po wojnie, istniała stała koalicja pomiędzy członkami partii pracy a liberałami: gdy ta koalicja się rozbiła, gabinet upadł. Obecny gabinet partii pracy jest zależny od znacznie mniej pewnej większości, aniżeli wtedy, a to z powodu, że ekstremiści partii pracy nie głosują solidarnie za tym gabinetem. Gabinet zaczyna walczyć o większość wahającą się od głosowania do głosowania, zupełnie tak, jak to się stało regułą w trzeciej republice francuskiej.

W rezultacie kryzys parlamentarny polega na niemożności rozwiązania trudności w zaspakajaniu dążeń społecznych, reprezentowanych przez coraz liczniejsze partie, dzięki zróżniczkowaniu się społeczeństwa na coraz liczniejsze Masy, reprezentujące odrębne interesy. Ta niemożność ma swe źródło częściowo także w tym, że działalność prawodawcza niema tego wpływu na wygląd życia, jaki jej przepisuje społeczeństwo. Zróżniczkowane silnie partie, wszystkie o społecznych programach, uniemożliwiają w końcu każdą robotę, z wyjątkiem demagogicznej. W tych warunkach ferment powszechnego niezadowolenia zwiększa się ustawicznie.

Zagadnienia praktyczne, natury nie społecznej, nasuwające się do rozwiązania jako konieczność dla państwa, mogą zawiesić w działaniu na pewien czas te fermenty. Tak było na przykład we Francji w 1914 roku, gdy wskutek wybuchu wojny powstała tzw. Union sacree złożona ze wszystkich partii. celem obrony przed Niemcami. Kryzys parlamentaryzmu może wyłonić, gdy przybiera ostre formy, potrzebę szybkiej reformy ustrojowej, wtedy ta reforma na pewien czas skupia uwagę wszystkich, dzieli społeczeństwo na dwa obozy, w obrębie których sprawy społeczne różniące zwolenników schodzą na drugi plan. W pewnej mierze taki stan rzeczy powstał w Polsce.

Oczywiście w takim stanie rzeczy partie bynajmniej nie przestają istnieć. Partie powstałe na ile różnic społecznych tracą tylko do pewnego stopnia swój charakter partii samodzielnych, stają się na dany okres załatwiania spraw ustrojowych raczej frakcjami w obrębie nowego podziału na partie o różnicach ustrojowych. W czasie wojny 1914 r. właściwie jedną partią była cała Francja, drugą Niemcy. Podczas kryzysu parlamentaryzmu polskiego, od czasu przewrotu majowego, jedną z takich partii stanowią zwolennicy nowego ustroju, drugą wszyscy jego przeciwnicy. I ci i tamci różnią się silnie wewnętrznie, gdy chodzi o frakcje danego bloku, ale siłą faktu coraz bardziej muszą tworzyć jednolitą całość.

Ponieważ partie, jak mówiłem, o tendencjach ustrojowych, oddzielają jeszcze bardziej jednych ludzi od drugich aniżeli partie społeczne, gdzie mogą istnieć bardzo liczne drobne różniczki, przeto partyjność w takim okresie czasu, gdzie sprawy ustrojowe są na pierwszym planie, wzrasta jeszcze silniej. Gdy się mówi o apartyjności w takim momencie, to wyraża się myśl nieścisłą. Apartyjność wyraża się tylko w dziedzinie społecznej w takich czasach zaognień ustrojowych.

X.

Podobnie jak słowo apartyjność weszło w modę w obecnym czasie kryzysu ustrojowego słowo: apolityczność. Nie ulega jednak wątpliwości, że różnice w zapatrywaniach na ustrój polityczny są oczywiście natury politycznej. Apolitycznością, zresztą niesłusznie, można nazwać w tym stanie rzeczy pozostawianie kłopotu rozwiązania trudności ustrojowych komuś, do kogo się ma zaufanie, jako swemu pełnomocnikowi. Takie oddanie pełnomocnictw komuś trzeciemu, może być albo definitywne, jak to się zdarzało w republikach greckich, w mitycznym początku ich istnienia, a w czasach nowych w razie tzw. octroi, albo może być oddane, w sposób niedefinitywny jakiemuś ciału, z zastrzeżeniem przyjęcia później przez naród w całości, lub odrzucenia w całości proponowanej nowej konstytucji. Tak sprawę postawił naród amerykański, nadając konwentowi prawo przygotowania konstytucji. Zatwierdzenie jej zostało dokonane przez zgodę wszystkich stanów, z których każdy przegłosował en bloc całą konstytucję. Dzieło dokonane przez konwent amerykański było dziełem kompromisu, kompromisu dokonanego już jednak w łonie samego konwentu. Ludność niezadowolona z kompromisu, mogła odrzucić tylko już całość konstytucji.

Nie zdaje się ulegać wątpliwości, że gdyby cała ludność w tej czy innej formie przyjmowała lub odrzucała poszczególne postanowienia konstytucji, dzieło stąd wynikłe nie byłoby jednolite. Byłoby to dzieło kompromisu przypadkowego, gdy tak, jak to się odbyło w Ameryce, stała się konstytucja Stanów Zjednoczonych dziełem kompromisu przemyślanego.

Tak powstała federacyjna konstytucja amerykańska; konstytucje poszczególnych stanów, w sposobie w jaka obecnie powstają, różnią się nader silnie od tego pierwowzoru. Konstytucje poszczególnych stanów, w przeciwstawieniu do konstytucji federalnej, bywają często zmieniane, gdyż do rozpoczęcia postępowania w kierunku zmiany potrzeba na ogół tylko zwykłej większości głosów w obrębie stanowych izb prawodawczych. Najczęściej jednak dwa po sobie następujące w czasie parlamenty stanowe muszą uchwalić tę zmianę. W przeciwstawieniu do ogólnej konstytucji Stanów Zjednoczonych, mieści się zwykle w tych konstytucjach bardzo wiele postanowień szczegółowych. W niektórych i to już dość licznych ilościowo stanach zmienia się obecnie konstytucję lokalną za pomocą głosowania ludowego, w innych przez zwołanie konwentu specjalnie dla tego celu wy branego. I tu zatem przebija się nieufność do ciał prawodawczych, tak charakterystyczna dla demokracji amerykańskiej, a która daje się odczuwać także w dzisiejszej Europie. Uchwalenie zmian konstytucji lokalnych, względnie stanowienie nowej, są okazją dla prawodawstwa bezpośredniego, dokonywanego przez naród. Nie we wszystkich stanach konstytucje lokalne są uchwalane przez ludność w całości bywa i tak, że poszczególne postanowienia konstytucji są osobno przegłosowywane.

W tendencjach, które się objawiły w nowych konstytucjach stanowych, najbardziej rzucającą się w oazy jest tendencja w kierunku wzmocnienia władzy wykonawczej, jako też władzy sądowniczej, na niekorzyść władzy reprezentatywno-prawodawczej. Coraz to częściej także przewiduje się w tych konstytucjach posługiwanie się glosowaniem ludowym.

Od jakichś 50 lat głosowanie ludowe w obrębie poszczególnych stanów Ameryki nic tylko jest stosowane przy zmianach konstytucji, ale niekiedy postanowienia konstytucji przewidują głosowanie ludowe jako obowiązujące dla ustanowienia jakiegoś prawa. Niekiedy głosowanie takie jest przewidywane nawet dla jakiegoś specjalnego budżetu. W ten ostatni sposób głosowanie ludowe wdziera się bezpośrednio w dziedziny strzeżone zwykle najbardziej zazdrośnie przez ciała ustawodawcze. Budżetowanie bowiem uważają one za swój specyficzny przywilej. W wielu stanach głosowanie ludowe odbywa się dla zatwierdzenia ustaw uchwalonych przez izby prawodawcze. Jest to tzw. referendum ludowe, identyczne z referendum w obrębie Szwajcarii. Najdalej idącym prawem ludu jest wreszcie prawo inicjatywy wyborców w proponowaniu ustaw, po czym następuje bezpośrednie przegłosowanie tych ustaw przez głosowanie ludowe. I ten środek jest przewidziany przez niektóre z konstytucji stanowych.

W Szwajcarii poza referendum ludowym istnieje też prawo inicjatywy ludu. Po wojnie głosowanie ludowe poczyniło postępy zwłaszcza w Niemczech. W Niemczech oddano wybór prezydenta państwa także w ręce ludu bezpośrednio. Jest charakterystyczne, że głosowanie ludowe najsilniej się rozpowszechniło w federacjach, lub krajach o zbliżonym do federacji ustroju.

W Anglii istnieją plebiscyty ludowe tylko z prawem rozstrzygnięcia czy jakaś ustawa w jakimś miejscu ma być zastosowana, podobny użytek z plebiscytów ludowych czyni niekiedy Polska, tak np. jest przewidziany plebiscyt ludności przeciw szynkom w gminach.

Wszędzie przechodzi ludność demokratyczna ewolucję od uznawania posłów za emanację swej woli do odbierania im władzy, a co najmniej jej ograniczania na rzecz samej ludności, bezpośrednio tę władzę spełniającej. Podobnie istnieje tendencja ograniczenia władzy prawodawczej, także na korzyść innych władz, a mianowicie: władzy wykonawczej i sądowniczej. Zdaje się, że lud przypuszcza, iż te ostatnie władze w gruncie rzeczy bardziej liczą się z opinią ludu. aniżeli władze legislatywne. Równocześnie z tym powiększaniem kompetencji łych władz, ukazała się jednak u ludu tendencja bezpośredniego wybierania ich, co logicznie wypływa z założenia, jakie lud przyjął w

stosunku do tych władz. W wielu stanach w Ameryce nie tylko szef władzy wykonawczej, którym jest gubernator, ale nawet sędziowie są wybierani na pewien okres czasu przez powszechne głosowanie ludności. Pod tym względem sądownictwo stanowe różni się zasadniczo od federalnego, w tym ostatnim bowiem sędziowie są dożywotnio mianowani przez prezydenta państwa. Ta różnica ma swe uzasadnienie w tym, że sędziowie federacyjni strzegą niezmienialnej konstytucji federalnej, zaś sędziowie stanowi rozstrzygają w obrębie łatwo zmienialnej konstytucji stanowej i w obrębie zwykłego stanowego ustawodawstwa, dokonanego bardzo często przez ludność bezpośrednio.

Każdy czytelnik zresztą zrozumie, że nastawienie całego ustawodawstwa stanowego jest zupełnie inne w swym założeniu, aniżeli nastawienie ustawodawstwa federalnego w U. S. A. W konstytucjach i prawodawstwie stanowym chodzi przede wszystkim o zachowanie wolności obywateli, podobnie jak jest to troską konstytucji angielskiej. Następnie chodzi w tym ustawodawstwie o nienaruszalność własności, która jest dla Amerykanów podstawą wolności, oraz o zasadę demokracji dawniej w myśl opinii publicznej wyrażającej się najlepiej w ciałach legislatywnych, dziś przez głosowanie ludowe.

Окончание.

Источник: www.polskietradycje.pl

Tags: Дунин-Борковский Петр (воевода), Польша, Украина
Subscribe
  • Post a new comment

    Error

    Anonymous comments are disabled in this journal

    default userpic

    Your reply will be screened

    Your IP address will be recorded 

  • 0 comments